Niejednego rodzica ogarnia trwoga na myśl, ile zagrożeń czyhać może każdego dnia na jego pociechę podczas zajęć szkolnych i poza nimi. Nierzadko wystarczy przecież przypomnieć sobie swoje własne wyczyny z dzieciństwa. W dodatku nie trzeba przecież samemu szukać kłopotów, by paść ofiarą tych sprowadzanych przez rówieśników. Ubezpieczenie szkolne, zwłaszcza od następstw nieszczęśliwych wypadków pozwala z większym spokojem myśleć o możliwe konieczności leczenia rozmaitych urazów. Dobrze wiemy jednak, że nie wystarczy zakup jakiejkolwiek polisy NNW. 

Czy ubezpieczenie szkolne jest obowiązkowe?

To jedna z kwestii, z którą zetkniemy się na pierwszym zebraniu w szkole, do której uczęszczają nasze pociechy, albo i wcześniej. Oferowane zazwyczaj przez PZU ubezpieczenie szkolne dostępne za pośrednictwem publicznych placówek oświatowych to zawsze atrakcyjna cenowo propozycja. Przynajmniej z pozoru, ma wszak postać polisy grupowej. Warunki ustala z ubezpieczycielem szkoła, rodzicom w praktyce pozostaje je przyjąć albo nie. Przy tym często jej zakup jest nie wprost przedstawiany jako konieczny. Machamy na to ręką, nie interesując się szczegółami. Dopiero po wypadku okazuje się, że zakres ochrony i suma ubezpieczenia w taniej ofercie przygotowanej przez placówkę nie sposób uznać za zadowalające. Co więc robić z tym zrobić? Odpowiedź jest następująca: wszystko jedno! 

Nie musisz kupować polisy w szkole, ale to niczemu nie przeszkadza

Jednym z dość jeszcze rozpowszechnionych mitów jest ten, jakoby ubezpieczenie szkolne było obowiązkowym. Dla takiego twierdzenia nie ma żadnego oparcia w obowiązującym prawie. Ustawa z dnia a 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, jako obowiązkowe wymienia ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej podmiotu lub ubezpieczenie mienia, jeżeli ustawa lub ratyfikowana przez Rzeczpospolitą Polską umowa międzynarodowa nakłada obowiązek zawarcia umowy ubezpieczenia. Żadna inna, która wskazywałaby na taki obowiązek w odniesieniu do szkolnego NNW, nie istnieje.

Możemy więc bez obaw odpuścić sobie jego zakup, druga istotna informacja jest taka, że w niczym on nie przeszkadza. Ubezpieczenia osobowe, inaczej, niż ma to miejsce w przypadku majątkowych, mogą się powielać. Szkolna polisa kosztująca trzydzieści złotych na rok, a niekiedy i mniej. To nie jest poważny wydatek, a w razie wypadku świadczenie z niej uzyskane, choć samo w sobie niewystarczające, zawsze stanowi jakiś dodatkowy grosz. Bez względu na to, czy już ją nabyliśmy, czy też nie, powinniśmy się zastanowić na nabyciem dodatkowej ochrony. 

ubezpieczenie szkolne

O dobre ubezpieczenie szkolne możesz zadbać sam

Jedną z głównych słabości, jaką cechuje się typowe, oferowane za pośrednictwem placówki przez PZU ubezpieczenie szkolne, jest niska suma ubezpieczenia. Jest to, przypomnijmy górna granica odpowiedzialności ubezpieczyciela. Jej wysokość nie jest określona żadnymi przepisami i stanowi przedmiot swobodnych ustaleń stron umowy. Nieświadomość rodziców co do związanych z nią konsekwencji daje jednak ubezpieczycielom istotną przewagę. Wypłacane świadczenia z reguły okazują się wprost rozczarowujące, stanowiąc w najlepszym razie mały ułamek kwoty potrzebnej na odzyskanie sprawności. Zatem ochrona ubezpieczeniowa nierzadko okazuje się wręcz pozorną. Jest to zatem najistotniejsza kwestia, jaką musimy zweryfikować – zarówno oceniając propozycję przedstawioną w szkole, jak szukając polisy indywidualnej. Oprócz tego rzecz jasna sprawdzamy zakres ochrony i wyłączenia. 

Wybierz dobrą polisę szkolną i bądź spokojny o swoje dziecko

Nie musimy długo szukać ofert by przekonać się, że dużo bardziej atrakcyjne ubezpieczenie szkolne również może być zupełnie przystępne cenowo. Czy to od wspomnianego już PZU czy innego ubezpieczyciela, nabyte indywidualnie. Najważniejsze więc, to po prostu zainteresować się sprawą i poświęcić na to nieco czasu. Inaczej niż niestety robi to większość rodziców, co powoduje, że nieszczególnie korzystne oferty przedstawiane szkołom wciąż mają rację bytu na rynku. Dzieciństwo jest od tego, by sprawdzać swoje rosnące możliwości i stawiać sobie najrozmaitsze wyzwania. Bądź spokojny, że ich ewentualne skutki w przypadku Twojej pociechy nie zrujnują Ci budżetu.

Author

Jestem autorem i redaktorem tekstów o ubezpieczeniach na życie, ubezpieczeniach zdrowotnych i majątkowych.

Napisz komentarz